sobota, 11 listopada 2017

Tak to się zaczęło...

Tak naprawdę wszystko zaczęło się 3 lata temu, kiedy poznałam mojego chłopaka. Byłam wtedy w liceum i nie przypuszczałam, że internetowa znajomość wywróci moje życie do góry nogami. On był ponad 500km ode mnie, jego życie było na całkiem innym etapie a mimo to nie przeszkodziło to nam w tym, żeby zaledwie po dwóch tygodniach pisania ze sobą padły pierwsze wyznania. I w sumie od tamtego czasu jesteśmy razem. Spotkania raz w miesiącu, ja studia, on praca, udawało się i nic nie zwiastowało tego, że coś się w najbliższym czasie zmieni. I nagle na teście pojawiają się dwie kreski i już wiem, że teraz wszystko musi się ułożyć bo nie ma innej możliwości. Musi i już.

To teraz już tylko o ciąży. 
Jak się dowiedziałam?
Pierwszy znak to spóźnianie się okresu, jednak na mnie nie zrobiło to wrażenia, bo już wcześniej zdarzały mi się kilku dniowe opóźnienia. Jednak z dnia na dzień aplikacja w telefonie informowała, że tych dni jest coraz więcej. Nie zwracałam na to uwagi, w końcu to koniec semestru, sesja, egzaminy a co za tym idzie - stres. I to miał być powód dla którego nadal nie ma miesiączki. W tym czasie życie znacznie mi utrudniały straszne mdłości, ciągłe uczucie, że muszę zwrócić wszystko co zjadłam i czego nie zjadłam, ale jak do tej pory tylko raz zwróciłam cokolwiek. Mimo tego jadłam normalnie bo to uczucie ani się nie zmniejszało ani nie potęgowało. I dopiero kiedy zaczęły mi się zdarzać zasypianie w ciągu dnia (co w ogóle jest do mnie nie podobne), zainteresowałam się ponownie moją aplikacją i wtedy było już 28dni spóźnienia. Już byłam pewna, że ktoś mi towarzyszy od jakiegoś czasu i zadomowił się w moim brzuchu. Troszkę zaczęłam panikować, zmierzyłam dodatkowo temperaturę, była nieco wyższa. Zdecydowałam się zrobić test. Plan był taki, że jadę do Krakowa, kupuję test ciążowy i jadę na ostatni egzamin na uczelnię. I tak zrobiłam, ale z powodu remontu przystanku autobusowego trafiłam na uczelnię godzinę później niż planowałam. Powinnam lecieć na egzamin ale musiałam już wiedzieć. W toalecie zrobiłam test, wyszły dwie kreski. Nie miałam czasu zebrać myśli, ale cieszyłam się. Egzamin zdałam i od razu zadzwoniłam do przyszłego taty powiedzieć mu o tym. Był zaskoczony tym bardziej, bo myślał, że test zrobię po egzaminie, przecież i tak byłam spóźniona.
Wcześniej, jak tylko sobie pomyślałam, że w tym wieku, na tym etapie, będę w ciąży, wydawało mi się to czymś przerażającym. W końcu mieszkałam z rodzicami, dzieliłam pokój z siostrą, dojeżdżałam codziennie na studia do miasta, no i mój chłopak był kilkaset kilometrów dalej. W momencie, kiedy dowiedziałam się o ciąży czułam tylko, że w końcu życie mi się ułoży i tak jest do tej pory. Bardzo mało było chwil zwątpienia i ani razu nie pomyślałam, że nie chce dziecka. Nie jest łatwo w ciągu kilku miesięcy ogarnąć nowe życie, mieszkanie i inne przyziemne rzeczy i nie wszystko układa się po mojej myśli. Te 9 miesięcy to bardzo mało na takie zmiany ale wszystko jest do zrobienia.

Kiedy dowiedziałam się, że będę mamą od razu wciągnęłam się w blogi innych oczekujących młodych dziewczyn. Chciałabym, żeby trafiły tu właśnie takie dziewczyny jak ja, które zaczynają nowy rozdział w swoim życiu. Ciąża naprawdę jest czymś wspaniałym.

Coś na początek

Zawsze najtrudniejsze są początki, te pierwsze kroki, które stawiamy, nie wiedząc jeszcze gdzie nas zaprowadzą. Zacznę od małego wprowadzenia w moje życie. Niedawno zaczęłam 22 rok mojego życia i obecnie rozpoczynam trzeci trymestr mojej ciąży, więc już pewnie się domyślacie jaka będzie tematyka bloga i macie rację. Już w chwili kiedy zaczęłam oswajać się z myślą, że będę mamą, wpadłam na pomysł, żeby stworzyć miejsce, gdzie będę się dzielić moimi przeżyciami, ale też miejsce, które będzie rodzajem pamiętnika. Okazało się to tak trudnym przedsięwzięciem, że zaczynam dopiero teraz. To tyle jak na początek. Kolejne wpisy będą o początkach ciąży i jej przebiegu ale też o tym jak ja przeżywam ten czas i jak przygotowuje się na przyjście na świat mojego maluszka.
Zachęcam Was do czytania